
Chi Chi - to pseudonim Chińskiej projektantki Yingzhi Luo, urzędującej obecnie w Londynie.

Co ciekawe, na przekór oczekiwaniom chińskich władz Chi Chi jest buddystką, która na dodatek uwielbia Tybet i Tybetańczyków. I to właśnie im poświęciła swoją dyplomową kolekcję na London College of Fashion, która natychmiast stała się hitem, a o projektantce zrobiło się głośno. Brytyjski Vogue bez wahania ogłosił Chi Chi "Best fashion graduates of 2011"(najlepszy dyplom w 2011)! Jak na początkującą projektantkę, to całkiem niezły początek, nie sądzicie?

Co takiego jest w kolekcji Chi Chi, że jest wyjątkowa? Otóż projektantka wykorzystała coś, co działa na zmysły od zawsze. Odwołała się do sztuki ludowej w nowoczesny, charakterystyczny sposób. Chi Chi zainspirowała się zdjęciami ze swojej podróży do Tybetu, a dokładniej sztuką tworzenia "Macramé". Jak pewnie wiecie, "macramé" - to coś w rodzaju warkoczyków, które związane ze sobą tworzą określony wzór. Patent stary, jak świat. Natomiast w kolekcji Chi Chi "macramé" jest podane w sposób unikalny i nowoczesny.
![]() | ![]() |
"Tara", taką nazwę nosi kolekcja projektantki, jest złożona z siedmiu eksponatów. "Tara", to nie tylko świadectwo pomysłowości i wizji, to też hołd złożony Tybetowi. Chi Chi wykorzystała oryginalnie barwione tkaniny "tiedye", zainspirowane kolorowymi strojami Tybetańczyków.

W rezultacie powstały stroje-rzeźby, bardzo organicznie, luźne warstwy, które owijają się wokół ciała dodając mu odwagi, ale i ujmując lekkością.

Po sukcesie, który osiągnęła Chi Chi, można łatwo stracić grunt pod nogami. Jednak dla Chi Chi, zagorzałej wegetarianki, to dopiero niezły początek w karierze i motywacja do dalszej, ciężkiej pracy!
http://chichiluo.com/
photo: Sean Michael
model: Anna Michaux















